Paralaksa tła

W poszukiwaniu pączka idealnego

Halo! Jakubki z gęsiną dwa razy poproszę.
30 stycznia 2018
 









Na tropie pączka idealnego
Jak co roku w tłusty czwartek podejmujemy nierówną walkę z kaloriami, by dowiedzieć się, gdzie zjemy pączka idelanego.
  A jaki jest pączkowy ideał? Zapytaliśmy spacerujących po olsztyńskiej starówce, czego oczekują od perfekcyjnego pączka? Okazuje się, że ten kaloryczny zawodnik, by znaleźć się na podium i zdobyć tytuł mistrza pączusia musi nie tylko wyglądać, liczy się przede wszystkim wnętrze.

Karolina, studentka
Najlepsze pączki robi moja babcia. Zawsze zwraca uwagę na to, by ciasto drożdżowe miało luźną i sprężystą konsystencję. No i nadziewa je powidłami śliwkowymi i zawija ręcznie, żadne wstrzykiwanie konfitury po usmażeniu, jak to praktykują w większości piekarni. Pączek taki jest rumiany, idealnie wysmażony z dwóch stron, ma jasną obwódkę,  nie jest nasiąknięty tłuszczem. Gdy wgryzasz się w takiego pączka, czujesz  puszyste ciasto, a lukier czy cukier puder nie dominuje nad właściwym smakiem pączka, a jedynie go podkreśla. Zjesz jednego i już czujesz tęsknotę i myślisz, czemu tak szybko się skończył.

Maria, emerytowana nauczycielka
Teraz nie ma już takich pączkó jak 20 lat temu. Pączek idealny musi być równomiernie usmażony z dwóch stron, które powinna oddzielać wyraźna jaśniejsza oponka. Pączek bowiem nie wstydzi się oponki.Ma nieco chrupiącą skórkę, to świadczy o świeżości, i koniecznie z cienką warstwą lukru, nie jakieś skórki pomarańczowe, kolorowe posypki, czy inne cuda. Wnętrze Pączek w środku powinien być miękki i puszysty. Pączek nie może być flakiem ani kamieniem. I na koniec najważniejsze: powinien skrywać nadzienie z konfitury różanej lub w ostateczności ajerkoniak. Tak, takiego pączka bym znowu chciała zjeść, jak się dowiecie, gdzie są najlpesze, koniecznie dajcie mi znać :)

Janek, architekt
Pączki jem najłapczywiej z wszelkich słodkości. Nie tylko w tłusty czwartek. Ale zdająć sobie sprawę z ich minusów, powiedzmy to wprost - są niesamowicie kaloryczne, kupuję te prima sort, te wzorcowe. Muszą mieć nadzienie owocowe. I niekoniecznie różnane, może być śliwkowe, wiśniowe, ostatnio przypadło mi do gustu  wypełnienie z karmelizowanych jabłek. Cukiernia na moim osiedlu co roku w tłusty czwartek wystawia świeżo upieczone pączki prosto na ladę. Zapach pączków roznosi się po całej ulicy, nie sposób do tej cukierni nie wejść. Trzeba mieć naprawdę silną wolę. No ja nie mam :) Wiec jak trafiam na jeszcze ciepłego pączka, zlekko słonawym ciastem drożdzowym, kryjącym  konfiturę, oblanym lukrową polewą, to przepadam i na jednym się nie kończy.

Kasia, dziennikarka
Wygląd wyglądem, ważne jest wnętrze. Przyznam, że dla mnie pączkowe ciasto jest chyba nawet ważniejsze niż konfiturowe serce – ma być wilgotne i rwące si wzorem dobrej maślanej chałki, delikatne, ale nie „watowate” w konsystencji i subtelnie żółte w kolorze. No i clou, czyli nadzienie. Idealnie lądujące w kulce ciasta przed smażeniem, a nie po nim, i tworzące zgrabną, pokaźną kroplę w centrum pączucha. Zdecydowanie róża. I tyle w temacie. Idę na pączka :)